Strony

środa, 1 kwietnia 2015

Kwiaty we wąsach























Złoty wąs, czyli Callisia fragrans - kallisia wonna. Minęły cztery lata od kiedy zagościł na parapecie. Nie spodziewałam się, że zakwitnie. Ta roślina zakwita niezwykle rzadko. Tylko wówczas, gdy jest dobrze pielęgnowana. Drobne, białe kwiatki, przypominające nieco kwiaty białej koniczyny są wonne. Zapach jest delikatny i miły. W ten sposób kallisia odwdzięcza się za troskę, choć jej wymagania są  skromne: dużo światła, ciepła, trochę wilgoci (zimą mniej, w pozostałe pory roku więcej). Latem lubi się dotleniać, wygrzewać w półcieniu na słońcu. Wybarwia się wtedy na purpurowo a to znak, że jej wartości bioaktywne wzrastają.

piątek, 2 stycznia 2015

Tubiflora



Żyworódka. Kalanchoe tubiflora - delagoensis, czyli żyworódka wąskolistna, rurkowata. Siostra żyworódki pierzastej.
Żyworódka tubiflora pochodzi z Madagaskaru. Dorasta do wysokości 1 metra. Ma wąskie, rurkowate listki, na końcach których wytwarza małe rozmnóżki. Łatwo się ukorzenia.  Ponoć kwitnie rzadko, ale u mnie właśnie zakwitła. Ma drobne, delikatne kwiatuszki o kształcie dzwonków. Nie pachną.
Wszystkie żyworódki, nawet te spotykane często w kwiaciarniach, mają właściwości lecznicze. Tak twierdzą zielarze znający te rośliny. Właściciele i miłośnicy żyworódek podjadają codziennie małe listki, widząc w takiej terapii skuteczną profilaktykę.
Tubiflora ma właściwości przypisywane innym żyworódkom: przeciwzapalne, gojące, odżywcze, przeciwstarzeniowe.
Naukowcy z Tajwanu badali przez ostatnie pięć lat kalanchoe tubiflora. Dowiedziono, że ma właściwości antynowotworowe: hamuje patologiczne namnażanie komórek i zmniejsza żywotność komórek rakowych. Wskazano, że zasługuje na dalsze badania jako potencjalny środek antynowotworowy.*




Tubiflorę dostałam w prezencie wiosną poprzedniego roku. Miała wówczas około 30 cm wysokości.  Bardzo szybko i bez specjalnej troski rosła i w  grudniu miała  już 70 cm. Zakwitła.
Rozmnóżki sypnęłam bezładnie w nowe miejsce i czekam aż wyrośnie tubiflorowy lasek.
O właściwościach żyworódek pisałam tutaj. A o urodzie ich kwiatów i licznych odmianach, dostępnych w kwiaciarniach, tu. Właśnie teraz wszystkie żyworódki kwitną i wybór w sprzedaży jest ogromny.




Ocet z żyworódki

* https://www.oapublishinglondon.com/article/748


.

środa, 24 grudnia 2014

365 dni szczęśliwych, aktywnych, twórczych, w zdrowiu - dla Was, którzy tu zaglądacie :)





Znajdź w wigilijny wieczór swoją gwiazdę na niebie. Zobacz jej srebrzyste lśnienie.
Poczuj jak z tym cudownym blaskiem płyną do Ciebie wszystkie dobre życzenia.
Wesołych Świąt! 



.

czwartek, 18 grudnia 2014

Krakowska tradycja - szopka krakowska



































Co roku, w pierwszy czwartek grudnia, przybywają szopkarze ze swoimi cudeńkami, pod pomnik Adama Mickiewicza, na krakowski Rynek. Trzeba być tutaj skoro świt, aby mieć najlepsze miejsce na stopniach pomnika. Dopiero po hejnale, w południe, barwny korowód  okrąża Rynek i pod przygotowaną estradą prezentowane są i oceniane przez jury, szopki. Kilka dni później w Pałacu Krzysztofory ogłasza się wyniki konkursu i otwiera  coroczną wystawę szopek.
Szopka krakowska to wyjątkowe dzieło sztuki, znane na całym świecie. Początek ma w XIX wieku. Zaczęła się ta tradycja w środowisku krakowskich murarzy, cieśli, zdunów z przedmieść: Zwierzyńca, Ludwinowa, Krowodrzy, Grzegórzek (dziś są to duże dzielnice miasta). Pierwotnie szopka była rodzajem przenośnego teatrzyku lalkowego ze Świętą Rodziną,  budowana w formie  budynku o dwóch wieżach z elementami architektury Krakowa: Wawelu, Wieży Ratuszowej, Sukiennic, Bramy Floriańskiej, Barbakanu. To dziś tradycja i jak dawniej, tak  i dziś szopkę krakowską, pełną wieżyczek, kolumienek, arkad, balustrad, witraży i galeryjek, buduje się z  wykorzystaniem drewna (drewniana sklejka) bibuły, i błyszczącego, kolorowego staniolu, masy solnej, papieru. Są szopki ogromne, nawet do 2 metrów wysokości i maleńkie, miniaturowe.
W zasadzie tematyka szopki ma charakter sakralny (sceny Bożonarodzeniowe) ale szopka krakowska, zawsze zawierała i zawiera sporo aluzji do współczesności: satyrycznych, politycznych, społecznych.
Każdy może zostać szopkarzem, bez względu na zamieszkanie. Wystarczy zgłosić do konkursu swe dzieło (maksymalnie trzy szopki). 
Konkursy szopek odbywają się od 1937 roku, (z przerwą na lata wojny).
Jury ocenia szopki w trzech kategoriach wiekowych: dorośli, młodzież, dzieci, oraz w kategorii wielkości szopki: duże, średnie, małe, miniaturowe. Od lat ustalone kryteria oceny to: nawiązanie do tradycji, architektura, kolorystyka, lalki, elementy ruchome, nowatorstwo, dekoracyjność, ogólne wrażenie estetyczne.

Dawni, pierwsi szopkarza zapraszani byli do krakowskich rodzin, by tam, w okresie świątecznym, prezentować swoje szopki. Oto wspomnienie Karola Estreichera, historyka sztuki:

" ...szopka .... w całej krasie. Budynek to był, który wysokością wypełniał ramy drzwi. Jej kolory rzucały się najpierw w oczy, potem dopiero kształt. Najpierw biły od niej barwy, potem dopiero architektura budynku zdumiewała: czerwień, zieleń, fiolety, niebieskie i żółte tony, czerń i minia, brązy, srebro i złoto składały się na tę orgię barw jak ogień żywą i jak ogień przyciągającą."
























Osobne miejsce na krakowskiej wystawie, mają szopki dziecięce. Piękna ekspozycja w piwnicach starych murów.















.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

A na Rynku w Krakowie...


W świątecznym nastroju, po raz kolejny, Arne Schmitt zawitał do Krakowa.
Niemiecki wirtuoz fortepianu grywa na rynkach całego świata. Przestrzeń  placów miejskich, zakątków i ulic, to najlepsza sala koncertowa. W ten sposób  mieszkańcy ponad  trzystu miast Europy mogli, w takiej scenerii, posłuchać dobrej muzyki rozrywkowej.
W Krakowie, gdzie turystów mnóstwo (jakby więcej niż latem) to dodatkowa atrakcja a także sposób na zatrzymanie się i refleksję w przedświątecznym biegu.
 

 Idą święta... A nawet biegną...







sobota, 13 grudnia 2014

D, K2-MK7 (2)


















Wszystko zaczęło się od amerykańskiego dentysty Westona A. Price'a  (1870 - 1948 ), który zastanawiał się często nad złym stanem zębów swoich pacjentów a ponieważ był człowiekiem dociekliwym, postanowił zgłębić tego przyczyny. Podróżując po całym świecie (od Alaski po  prymitywne regiony Afryki. Australii, Nowej Zelandii, Wyspy Pacyfiku, Szkocji, Szwajcarii. Andów, dżungli Ameryki Południowej, zauważył, że ludzie żyjący w tych oddalonych od cywilizacji miejscach byli zdrowi i mieli zdrowe zęby, choć żadnych past ani szczoteczek nie używali - nie czyścili zębów. Ludzie Ci mieli  zadziwiającą odporność. Jednak gdy zaczynali funkcjonować w cywilizacji, szybko zapadali na wszystkie możliwe choroby. Price doszedł do wniosku, badając  liczne grupy pacjentów i przeprowadzając tysiące  analiz chemicznych, że  istnieje substancja, nazwana przez niego "substancją X" która powoduje, że ludzie są zdrowi i mają zdrowy układ kostny.
Droga do wyjaśnienia czym była "substancja X" Price'a była długa.
W 1943 roku amerykański naukowiec Edward Doisy i duński biochemik Henrik  Dam otrzymali Nobla za odkrycie  witaminy K. Ściślej K1, czyli tej która ma wpływ na krzepliwość krwi.
Obaj naukowcy  wiedzieli, że witamina K występuje w conajmniej dwóch formach : K1 i K2 czyli: K1 - filochinon, K2 - menachinon
Mimo to, przez pół wieku uważano, że jest to ta sama witamina (o takich samych właściwościach) i nie zwrócono uwagi na  różne role jakie pełni w organizmie.
Rola witaminy K2 w organizmie została opisana dopiero w 2007 roku, czyli całkiem niedawno..

K,  K1,  K2,  K2-MK4,  K2-MK7... O co chodzi?
Witamin K jest co najmniej (zbadanych) 7 rodzajów. Dla nas ważne są: K1 i K2.
K1 (filochinon)  występuje tylko w jednej formie i odpowiada w organizmie za procesy krzepnięcia krwi.  Źródłem są warzywa liściaste.
K2 (menachinon) -  nie ma wpływu na procesy krzepliwości krwi.
W jelitach dokonuje się przemiana witaminy K1 w witaminę K2  (i odwrotnie) ale w ten sposób powstaje mała, nie mająca praktycznego wpływu, ilość witaminy K2 w organizmie.
Witamina K2 występuje w dwóch formach: K2-MK4 i K2-MK7
K2-MK4,  zawarta  w produktach zwierzęcych, ma podobne działanie do witaminy K2-MK7. O ile ewentualne niedobory K2-MK7 można suplementować, to suplementowanie K2-MK4 jest mało skuteczne, bo okres półtrwania w organizmie suplementu K2-MK4 jest krótki i suplementacja wymaga częstego podawania. Dodatkowo, wytworzenie suplementu naturalnego jest niezwykle kosztowne, więc produkuje się go w sposób sztuczny. K2-MK7 mając takie same właściwości może być wytwarza  w sposób naturalny i podawana tylko raz dziennie.

Interesuje nas witamina K2-MK7 bo:
1. Kiedy mamy odpowiedni jej poziom w organizmie to  zapobiega to chorobom serca,  nowotworom, astmie, chorobie Alzheimera, stwardnieniu rozsianemu. cukrzycy, RZS,  kamicom nerkowym i innym.
2.  Powoduje właściwe rozmieszczenie wapnia w organizmie a przy niedoborach K2, wapń może odkładać się w tętnicach i innych tkankach miękkich, dając w efekcie, zwapnienia tętnic, kamice.
3. Ma korzystny wpływ na spowolnienie procesów starzenia się organizmu,
4. Działa hamująco na wszystkie typy nowotworów płuc, prostaty, wątroby, białaczki.
4. Przywraca  płodność u kobiet i mężczyzn. Ułatwia zachodzenie w ciążę.
5. Zabezpiecza przed wieloma chorobami i nie wykazuje właściwości toksycznych.

K2-MK7 w formie suplementu z natto. 
Pochodzenie suplementu K2-MK7 jest naturalne.  Natto jest fermentowaną soją. Używa się go (natto) w dużych ilościach w kuchni, w  północnej Japonii.  Japończycy, żywiący  się natto, są zdrowsi niż inni. Dlatego naturalną witaminę K2,w formie MK7, pozyskuje się z natto (ze sfermentowanej soi). W 100 g natto jest 1103,4 mikrograma witaminy K2. Dla porównania: w wątróbce gęsiej - 369 mcg/100 g, w serach twardych - 76,3 mcg/100g, żółtku jaja - 32,1mcg/100 g, w maśle - 15 mcg/100g.  

Czy suplementować a jeśli tak to w jakich dawkach
Ponieważ witamina K2 zabezpiecza przed wieloma chorobami i nie wykazuje własności toksycznych a suplementy są naturalne, warto rozważyć taką suplementację. 
Przy stosowaniu dużych dawek witaminy D3, suplementacja K2-MK7 jest niezbędna, by nie dochodziło do zaburzeń gospodarki wapniowej - by wapń był kierowany do kości a nie do tętnic i mięśni, tworząc zwapnienia.
Tu widzimy jak  i dlaczego witamina D3 jest powiązana z witaminą K2.
Najlepszą formą witaminy K2 jest  K2-MK7.
Dzienna, wystarczająca dawka, zapobiegająca chorobom to 100 mcg.
Jeżeli suplementujemy witaminę D,  należy zwiększyć dawkę K2-MK7  do 200 -300 mcg.
Witaminę K2, podobnie jak D3, należy spożywać z posiłkiem zawierającym tłuszcz. Nie ma znaczenia, czy będzie to tłuszcz roślinny, czy zwierzęcy.


O szczegółach dotyczących witaminy K, przeczytacie w książce Jerzego Zięby: Ukryte terapie. Na podstawie tej książki napisałam artykuł.





.

czwartek, 4 grudnia 2014

D, K2-MK7 (1)



Nie będzie to wyprawa w góry Karakorum  na K2, ani żaden inny nowo odkryty szczyt. :D
Chociaż Jerzy Zięba, na wstępie rozdziału o witaminie D, sugeruje, by zapiąć pasy bezpieczeństwa, to myślę, że wiernym czytelnikom mojego bloga nie będzie to potrzebne. 
W Polsce informacje o witaminach i ich roli w kształtowaniu zdrowia, ale też leczenia chorób, są archaiczne. Tymczasem: Linus Pauling, Albert Szent-Gyorgyi, R. Klenner, E. Krebs,  K. McCully, R. Cathcart, H. Riodan, B.Hollis, C. Garland i inni, pokazali światu niezwykłe możliwości terapeutyczne witamin,  stosując je u swoich chorych pacjentów.
Już mamy świadomość, że właściwe odżywianie  jest podstawą zdrowia.
Badania obserwacyjne, publikacje niezależne, szeroka praktyka lekarska mądrych lekarzy i, co bardzo ważne, świadomość zubożenia żywności w zakresie witamin i minerałów, daje nam odpowiedź na pytanie: stosować, czy nie,  witaminy w postaci suplementów.

Organizm człowieka nie cierpi na żadną chorobę z powodu braku leku, ale z powodu braku substancji naturalnych, których to brak doprowadził do choroby.

Do zdrowia potrzeba nam witamin, minerałów, pierwiastków śladowych, tłuszczów, białek, czystej wody, naturalnej, nieprzetworzonej, niemodyfikowanej, nieulepszanej, zdrowej żywności i czystego, nieskażonego powietrza, oraz  symbiotycznych bakterii. Dla zdrowia, czyli  po to, żeby nasz układ odpornościowy mógł sprawnie pracować.
Witaminy to nie leki, to substancje odżywcze.  Każda substancja wytworzona sztucznie  nie jest naturalna i należy jej unikać. Niestety nie zawsze i nie wszystkie witaminy mogą być naturalne. Wówczas pozostaje suplementacja tym co oferuje nam farmacja.
Osoby zdrowe (być może takie istnieją...) prawidłowo się odżywiające, mogą  zachować dotychczasowy tryb życia i sposób, oraz jakość żywienia. Natomiast osoby chore...Cóż, mamy wybór: chemiczne leki i  skutki ich toksycznych działań ubocznych, lub witaminy o szczególnym znaczeniu, czyli D, K2, C, Magnez.
Obserwacje licznych grup pacjentów, wieloletnia praktyka stosowania witamin dowodzą, że można w sposób prosty, tani, skuteczny, w pełni bezpieczny pomóc człowiekowi w zatrzymaniu postępów choroby, często w wyleczeniu.

To spróbujmy wspinaczki na D3.
Czym jest
Witamina D, nazywana witaminą życia, jest w sposób naturalny wytwarzana w komórkach naskórka, pod wpływem promieni UVB słońca. 
Promienie UVB, w reakcji z komórkami naskórka, wytwarzają z  prowitaminy D3 (dehydrocholesterol) witaminę D3 (cholekalcyferol) która przenika z komórek do krwioobiegu i transportowana jest przez białko wiążące witaminę D do wątroby skąd jest transportowana do nerek, gdzie ulega przemianie w aktywną formę witaminy D. Aktywna forma D trafia do różnych organów i obszarów ciała. Aktywna postać witaminy D sprawia, że jest ona właściwie hormonem, choć spełnia też rolę, i nazywana jest, witaminą.
Witamina D ma wpływ znacznie wykraczający poza układ kostny, więc błędem w sztuce jest traktowanie jej jako  substancji mającej wpływ tylko na stan kości w okresie po narodzinach (do 1 roku życia) i w leczeniu  osteoporozy.
W ciągu kilku ostatnich lat dowiedziono, że receptory witaminy D znajdują się  na każdej komórce człowieka.
Niedobory w zakresie witaminy D mogą powodować:
choroby nowotworowe,  choroby z autoagresji jak: SM, RZS, Hashimoto, a także cukrzycę typu II, choroby układu sercowo-naczyniowego, osłabienie mięśni, otyłość, depresję, choroby psychiczne, alergie, astmę, choroby skóry.
Witamina D pozwala na prawidłowy przebieg ciąży.

Gdyby poziom witaminy D był właściwy, to znaczy odpowiednio wysoki, wtedy zachorowalność na wiele chorób byłaby zmniejszona w sposób znaczny, czyli o 50%-80%.

Wysokie stężenie we krwi witaminy D prowadzi do aktywacji układu odpornościowego w takim stopniu, ze jest on zdolny  sprostać wielu chorobom. 

Kto by pomyślał, ze taka prosta substancja odżywcza mogłaby posiadać taki globalny wpływ na zdrowie człowieka.


Poziom witaminy D we krwi - czyli ile
Minimalny poziom  witaminy D we krwi to 32/ng*/ml
Praktycy, lekarze stosujący witaminę D,  twierdzą, że optymalny poziom tej witaminy to, co najmniej,  60 ng/ml, czyli poziom witaminy D we krwi poniżej 32 ng/ml  należy uznać za niedobór.
Ostatecznie uważa się, że poziom witaminy D we krwi nie powinien być mniejszy niż  35ng/ml a za zalecany uważa się zakres 50-80 ng/ml. 
Poziom, którego nie należy przekraczać to 100 ng/ml (a niektórzy mówią, że nawet 150 ng/ml)
Ważne jest by rozpoczynając stosowanie witaminy D, wykonać badanie jej poziomu we krwi. Wtedy mamy pewność jakie dawki zastosować: podtrzymujące, czy terapeutyczne.

Jak zbadać poziom witaminy w organizmie
Należy wykonać badanie krwi na poziom metabolitu witaminy D określany jako 25(OH) - w skrócie badamy 25(OH). Określa on stan nasycenia krwi witaminą D.

Jakie dawki stosować
Zalecenia dotyczące dziennego zapotrzebowania na tę witaminę  (400IU) są archaiczne, niewłaściwe. Pochodzą z czasów, gdy witamina D był kojarzona wyłącznie z problemami kostnymi, do tego w czasach, gdy jakość pożywienia była lepsza.  Taka dawka nie ma  żadnego znaczenia dla organizmu.
Bezpieczna dzienna dawka witaminy D to 10 000 IU*
Wysokość zastosowanej dawki zależeć powinna od stanu zdrowia: niższe  w zdrowiu a wyższe w chorobie.
Ważne jest systematyczne stosowanie stałych dawek, codziennie 
(np.2000 IU w zdrowiu)  a nie jednorazowa większa  kuracja (np. 10.000 IU raz w tygodniu).

Słońce
Najlepszym źródłem witaminy D jest słońce. Światło słoneczne jest bardzo zdrowe. Promienie UVB to ta frakcja światła słonecznego (UVA, UVB, UVC)
która powoduje powstawanie witaminy D. Nie ma lepszej formy witaminy D jak wytworzona przez słońce, ściślej jego część UVB. Dodatkowo półokres  rozpadu witaminy D tak wytworzonej jest znacznie dłuższy (dłużej utrzymuje się we krwi) niż wtedy gdy korzystamy z suplementacji.
Czy to oznacza, że opalanie się na słońcu nie jest szkodliwe? Nie. 
Opalanie, czyli wytworzenie przez skórę brązowego zabarwienia jest dla skóry szkodliwe i oznacza reakcje obronną organizmu. Opalona skóra nie wytwarza witaminy D. Dlatego  nie należy się opalać. Należy się naświetlać słońcem. Oznacza to, że możemy przebywać na słońcu w południe i naświetlać ciało po 15 minut z każdej strony (w sumie 30). Najlepszy czas na naświetlanie słońcem to godziny 11-14. Wtedy do  Ziemi dociera najwięcej UVB.
Kremy z filtrem blokują promienie UVB i blokują wytwarzanie witaminy D. Ponieważ każdy ma inną tolerancję na oparzenia słoneczne, to powinniśmy ustalić, swoją indywidualną długość czasu naświetlania słońcem. Czas prawidłowy to brak zaczerwienienia skóry na drugi dzień po naświetlaniu. Jeśli zaczerwienienie nastąpi - skracamy czas naświetlań.

Solarium
Solarium, o ile posiada lampy UVB i o ile nie opalamy się w nim a naświetlamy jest do zaakceptowania. Ponieważ silne źródło światła UVB w solarium znajduje się bardzo blisko skóry, naświetlanie może trwać tylko 3-4 minut. Dodatkowo na pół godziny przed naświetlaniem warto wziąć 10 000 - 20 000 IU witaminy A lub 300 mikrogramów selenu. Te silne przeciwutleniacze zabezpieczą skórę przed oparzeniem. 


Ciąg dalszy nastąpi a w nim: witamina K i jej powiązanie z witaminą D.
Napisałam na podstawie książki Jerzego Zięby: Ukryte terapie. Wyd.2.
P.S. Przepraszam za bałagan w układzie tekstu, ale nie mogę sobie poradzić z formatowaniem na Bloggerze: piszę i jest ok a publikuję i jest jak widać. Uff...



*ng - nanogramy
*IU - Jednostki Międzynarodowe



.